***
- Gdzie ten Damon?!- rzucił Stefan i dodał
Poszedł szukać Eleny, a teraz trzeba będzie szukać jego...
- ...I Eleny
- Nie dramatyzuj !- krzyknęła Caroline - Przy najmniej nie będzie nam marudzić, a zresztą minął już tydzień od zniknięcia Eleny. Klausowi niedługo się znudzi trzymanie jej w niewoli...- dodała blondynka i poklepała zmartwionego kolegę po plecach.
- Nie sądzę, Klaus jest przebiegły może wykorzystać Elenę tak jak zrobił to z Alarikiem.- powiedziała smutno Bonnie.
- Elena nie słucha nikogo, nawet Damona grożącego jej śmiercią.- dodała suchym głosem Car.
- Elena jest nowym wampirem, nie wykształciła swojego charakteru. Potrzebuje czasu. Nie jest taka jak kiedyś. My nie zdążyliśmy pomóc jej w tym. W nie odpowiednim towarzystwie może zagubić się i wtedy Klaus nie będzie musiał na nią nawet wpływać. Uzna go za przyjaciela... - Tłumaczył Stefan.
- Myślisz, że Elena...- zająknęła się Bonnie z przerażeniem w głosie.
- Ja też stałbym się taki gdyby nie Lexi.
Nastała niepokojąca cisza, każdemu przypomniała się roześmiana twarz Lexi. Caroline wyrwało się westchnięcie, chciała coś powiedzieć, ale coś jej prze szkodziło. Dzwonek. Do starodawnych drzwi Salvatore ktoś bardzo dynamicznie zaczął pukać i dzwonić.
Kto to może być - zastanawiali się. Bonnie zerwała się na równe nogi i poszła sprawdzić kto kryje się za drzwiami... Kiedy dziewczyna otworzyła drzwi
ujrzała osobę, ubraną w niebieski top i spódnice koloru szarego z czarnymi paskami przy falbankach. Wysokie obcasy i długie, brązowe i kręcone włosy okalały zapłakaną twarz.Twarz była dziewczynie bliska. Patrzyła na nią od piaskownicy i również teraz.
- Elena...- wykrztusiła dziewczyna szlochając ze szczęścia.
- Bonnie. Tęskniłam!! Czemu płaczesz nie cieszysz się?!
- Elena, tak bardzo się martwiliśmy. W choć wszyscy się ucieszą, a najbardziej Stefano.
Dziewczyny wchodząc o mało nie potknęły się o Caroline, która zapewne wszystko słyszała.
-Wszystko ok.?! Mart...
- Wiem martwiliście się o mnie to normalne, ale gdzie Stefano?- przerwała koleżance.
- Jest w salonie, Bonnie zostawmy ich...
Dziewczyny zostawiły koleżankę. Wpadli sobie w ramiona.
- Tęskniliśmy, ja tęskniłem. Mimo, że czujesz coś do Damona ja dalej cię kocham.
- Nie szukałeś mnie... Gdyby nie Damon dalej gniłabym w klatce, w ciemnościach, sama i nie mająca się do kogo przytulić, a co dopiero odezwać. Wydostał mnie i dał ubranie. A wy nawet nie próbowaliście...
- Nie wiedzieliśmy co się z tobą dzieje, czy jesteś w mieście. Co mieliśmy zrobić?!
Kocham Cię Elena - pocałował ją zanim zdążyła cokolwiek powiedzieć. Nie myślał, że może być na niego zła. Ostatni raz zrobił to przed jej śmiercią. Brakowało mu tego. Był okropnie zazdrosny o swojego starszego brata. Mimo to coś kazało mu przerwać tą cudną chwilę i zapytać...
- Co z Damonem, gdzie on jest.
- On, on wyjechał, ale wróci nie długo tak mi powiedział...
Elena bez zająknięcia skłamała. Mimo, że Stefan był wampirem i jej ex nie sprawiało jej to kłopotu. Nie mogła powiedzieć prawdy, nie teraz jej nowy przyjaciel nie pozwolił, inaczej zepsuła by plan.
Późnym Wieczorem
Na środku wielkiego pomieszczenia w domu Salvatore, grającego:
- Jadalnie
- Salon
- Bibliotekę i zwykły pokój.
Stał wielki, drewniany stół. Nie był używany, ponieważ stał tam gównie do ozdoby. Na przeciw znajdował się bordowy wypoczynek, a obok mały stoliczek i fotele, na których siadał Damon i inni goście. Elena i jej przyjaciele dość często bywali w domu braci Salvatore. Najczęściej jednak siadali na kanapie. Czwórkę przyjaciół wchodzących do pokoju zdziwiła Elena, która w również nowej kreacji weszła do pomieszczenia. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że zrzuciła wszystkie rzeszy ze stołu tucząc przy tym wazon z kwiatami i wylewając nalewkę, którą Damon wprost ubóstwiał. Nikt nie wiedział o co jej chodzi i po co to zrobiła
Odbiło jej ?! - pomyślała Caroline.
Usiadła na nim, a właściwie się położyła. Po co? Nikt nie wiedział.
- Zachowujesz się bardzo dziwnie, Elena wszystko OK?! - Spytała Bonnie.
- No pewnie, że dobrze się czuje. Spędziła tydzień z ,,Psychopatą'' - Bronił dziewczynę Stefano.
- Fakt, ale już jest z nami więc niech wróci na ziemię bo zacznę się bać...
- Może doznała szoku...- dodał Stefano
- ... Albo udaje żeby zwrócić na siebie uwagę, u dawnej Eleny Gilbert to normalne... - syknęła Car, a zaraz po niej dodała Bonnie powarzonym głosem. - ... Albo ktoś jej coś zrobił...
.....................................................................................................................................................
Dzięki za wchodzenie na bloga... Polecam swój nowy blog http://santiagobernabeu7.blogspot.com/... oraz blog mojej kumpeli http://in-chasing-the-sun.blogspot.com/ Postaram się dodać następny rozdział jak najszybciej.
LEXI xoxo

