... - Co?, nie nic mi nie jest! - zaprzeczyła Elena.- Stęskniłam się za wami...- urwała smutno. - Elena co się dzieje?! - spytał Stefan opiekuńczym głosem. Dziewczyny wyszły, para nie za uwarzyła niczego. Mimo, że Elena ostatnio była bardzo blisko Damona, to co czuła do Stefana biło na Głowę inne uczucia. Kochała go mimo, że to Damon zawsze ratował ją pierwszy. Był nie ostrożny i dalej jest. Stefan jest uczciwy, dobry rozsądny miał dla niej duże znaczenie. To był jej prawdziwy chłopak, nie tylko zabawka, jaką byli Matt i Taylor... - Kocham Cię Elena i martwię się o ciebie, o Damona też. Powiedz co z nim. Wiesz gdzie on jest , prawda?? - Ja... Wiem mówiłam ci przecierz... - Wszystko ok. - kontynuowała. - Nie, ... - Co?! - Nie, nie jest ok. To było straszne... Otworzyła się przed nim, opowiedziała wszystko.Dokładnie jak było. Nie myślała co z tego wyniknie. Kochała go i ufała mu. Przy nim była bezpieczna mimo, że właśnie zadarła z pierwotnym wampirem i psychopatą z resztą. - ... Miałaś mnie omotać? Caroline oddać Klausowi, przekonać Bonnie żeby ci pomogła przy Klausie i on jest na tyle naiwny, że myślał, że to zrobisz?! - Nie skończyłam, za to powiedział, że odda Damona i zostawi w spokoju moich bliskich. Za Bonnie, Caroline i Mnie. Miałam po prostu zabić siebie i ofiarować mu moje przyjaciółki, które to przeżyją... - opowiadała. - Ale nie mogłam was z nim zostawić, to by była ucieczka. Poddałabym się. Pamiętam jak byłam mała i mama zapisała mnie do konkursu '' Mała mis Mistyk Falls''. Konkurencja była trudna Caroline i inne ślicznotki. Dzień przed konkursem Alex kandydatka z innego miasta podeszła i powiedziała, że nie mam szans bo to ona wygrywa od 3 lat i ja jestem za chuda i za brzydka. Nie poszłam na konkurs. Mama się zdziwiła kiedy mnie nie zobaczyła wśród innych.Wróciła do domu wzięła mnie za rękę i powiedziała ,,Tylko słabi się poddają, a ty nie jesteś słaba i dlatego się nie poddasz" - I co? - Wygrałam. Drugie miejsce zajęła Caroline... Warzne jest jednak to, że słabi się poddają, a ja nie jestem słaba i się nie poddam nie zostawię was Ja Jestem Elena Gilbert I Ja Z Wami Zostanę, Z Tobą ,bo Cię Kocham.
Dwa dni później
- On nie wróci daj sobie spokój. Elena jest mądrzejsza od ciebie i wie co robi. - Mówił Damon do Klausa, który czekał na Elenę, z którą się umówił. - Musi tu przyjść inaczej cię zabije. Uwież mi nie zaryzykuje. Jest głupia '' oddam życie z przyjaciół'' bla bla bla ... - przedrzeźniał Elenę Klaus któremu powoli kończyła się cierpliwość... W wielkich drewnianych drzwiach zabrzmiał dzwonek. Do środka weszła Elena. - Witaj Klaus :/
Poszedł szukać Eleny, a teraz trzeba będzie szukać jego...
- ...I Eleny
- Nie dramatyzuj !- krzyknęła Caroline - Przy najmniej nie będzie nam marudzić, a zresztą minął już tydzień od zniknięcia Eleny. Klausowi niedługo się znudzi trzymanie jej w niewoli...- dodała blondynka i poklepała zmartwionego kolegę po plecach.
- Nie sądzę, Klaus jest przebiegły może wykorzystać Elenę tak jak zrobił to z Alarikiem.- powiedziała smutno Bonnie.
- Elena nie słucha nikogo, nawet Damona grożącego jej śmiercią.- dodała suchym głosem Car.
- Elena jest nowym wampirem, nie wykształciła swojego charakteru. Potrzebuje czasu. Nie jest taka jak kiedyś. My nie zdążyliśmy pomóc jej w tym. W nie odpowiednim towarzystwie może zagubić się i wtedy Klaus nie będzie musiał na nią nawet wpływać. Uzna go za przyjaciela... - Tłumaczył Stefan.
- Myślisz, że Elena...- zająknęła się Bonnie z przerażeniem w głosie.
- Ja też stałbym się taki gdyby nie Lexi.
Nastała niepokojąca cisza, każdemu przypomniała się roześmiana twarz Lexi. Caroline wyrwało się westchnięcie, chciała coś powiedzieć, ale coś jej prze szkodziło. Dzwonek. Do starodawnych drzwi Salvatore ktoś bardzo dynamicznie zaczął pukać i dzwonić.
Kto to może być - zastanawiali się. Bonnie zerwała się na równe nogi i poszła sprawdzić kto kryje się za drzwiami... Kiedy dziewczyna otworzyła drzwi
ujrzała osobę, ubraną w niebieski top i spódnice koloru szarego z czarnymi paskami przy falbankach. Wysokie obcasy i długie, brązowe i kręcone włosy okalały zapłakaną twarz.Twarz była dziewczynie bliska. Patrzyła na nią od piaskownicy i również teraz.
- Elena...- wykrztusiła dziewczyna szlochając ze szczęścia.
- Bonnie. Tęskniłam!! Czemu płaczesz nie cieszysz się?!
- Elena, tak bardzo się martwiliśmy. W choć wszyscy się ucieszą, a najbardziej Stefano.
Dziewczyny wchodząc o mało nie potknęły się o Caroline, która zapewne wszystko słyszała.
-Wszystko ok.?! Mart...
- Wiem martwiliście się o mnie to normalne, ale gdzie Stefano?- przerwała koleżance.
- Jest w salonie, Bonnie zostawmy ich...
Dziewczyny zostawiły koleżankę. Wpadli sobie w ramiona.
- Tęskniliśmy, ja tęskniłem. Mimo, że czujesz coś do Damona ja dalej cię kocham.
- Nie szukałeś mnie... Gdyby nie Damon dalej gniłabym w klatce, w ciemnościach, sama i nie mająca się do kogo przytulić, a co dopiero odezwać. Wydostał mnie i dał ubranie. A wy nawet nie próbowaliście...
- Nie wiedzieliśmy co się z tobą dzieje, czy jesteś w mieście. Co mieliśmy zrobić?!
Kocham Cię Elena - pocałował ją zanim zdążyła cokolwiek powiedzieć. Nie myślał, że może być na niego zła. Ostatni raz zrobił to przed jej śmiercią. Brakowało mu tego. Był okropnie zazdrosny o swojego starszego brata. Mimo to coś kazało mu przerwać tą cudną chwilę i zapytać...
- Co z Damonem, gdzie on jest.
- On, on wyjechał, ale wróci nie długo tak mi powiedział...
Elena bez zająknięcia skłamała. Mimo, że Stefan był wampirem i jej ex nie sprawiało jej to kłopotu. Nie mogła powiedzieć prawdy, nie teraz jej nowy przyjaciel nie pozwolił, inaczej zepsuła by plan.
Późnym Wieczorem
Na środku wielkiego pomieszczenia w domu Salvatore, grającego:
- Jadalnie
- Salon
- Bibliotekę i zwykły pokój.
Stał wielki, drewniany stół. Nie był używany, ponieważ stał tam gównie do ozdoby. Na przeciw znajdował się bordowy wypoczynek, a obok mały stoliczek i fotele, na których siadał Damon i inni goście. Elena i jej przyjaciele dość często bywali w domu braci Salvatore. Najczęściej jednak siadali na kanapie. Czwórkę przyjaciół wchodzących do pokoju zdziwiła Elena, która w również nowej kreacji weszła do pomieszczenia. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że zrzuciła wszystkie rzeszy ze stołu tucząc przy tym wazon z kwiatami i wylewając nalewkę, którą Damon wprost ubóstwiał. Nikt nie wiedział o co jej chodzi i po co to zrobiła
Odbiło jej ?! - pomyślała Caroline.
Usiadła na nim, a właściwie się położyła. Po co? Nikt nie wiedział.
- Zachowujesz się bardzo dziwnie, Elena wszystko OK?! - Spytała Bonnie.
- No pewnie, że dobrze się czuje. Spędziła tydzień z ,,Psychopatą'' - Bronił dziewczynę Stefano.
- Fakt, ale już jest z nami więc niech wróci na ziemię bo zacznę się bać...
- Może doznała szoku...- dodał Stefano
- ... Albo udaje żeby zwrócić na siebie uwagę, u dawnej Eleny Gilbert to normalne... - syknęła Car, a zaraz po niej dodała Bonnie powarzonym głosem. - ... Albo ktoś jej coś zrobił...
- Nie, Damon to pułapka... Uważaj.- krzyknęła dziewczyna.
- Za późno ( Klaus podniósł chłopaka i rzucił nim o ścianę). Nieładnie tak wchodzić do czyjegoś domu bez zaproszenia. - powiedział pierwotny i patrzył usimiechnięty jak z rany Damona cieknie krew. Chłopak stracił przytomność. Elena aby zatamować krwotok, rozdarła swoją bluzkę i zaczęła przykładać do rany. Podczas czyszczenia głowy przyjaciela płynęły z jej oczu rzęsiste łzy.
- Klaus, ja nikomu nic nie powiedziałam. odwieź go do domu albo zadzwoń po kogoś.
nie ucieknę i nie będę sprawiać kłopotów. - prosiła Elena
- Wiem, że to nie ty go wezwałaś, sam przyszedł. Skoro cię tak bardzo kocha,że zdołał mnie uderzyć to jego strata...
- Co zrobił ?!
- Będzie cierpieć... - szyderczo się uśmiechnął.
- Co ty znów knujesz Klaus?!
- Niedługo się dowiesz...- Trzymaj to koce i poduszki.przydadzą ci się.
- A po co mi to skoro i tak nie mam łóżka?!
- Wyjdź, ty i on. szybko.
Nagle Klaus wyjął z kieszeni mały kluczyk, na pewno nie pasujący do wrot więziennych.
Włożył kluczyk i przekręcił. Pasował jak ulał. przekręcił otworzył, a paskudna, ciemna nora, w której byłam uwięziona z krwawiącym przyjacielem zamieniła się w przyjemny i wygodny pokój.
Pomieszczenie miało czarne ściany jedno dwuosobowe łóżko z małą lampeczką obok. Podłoga wyłożona była ciemną wykładziną. W kącie pokoiku stała szafka wypełniona ręcznikami i ubraniami, które teraz przydałyby mi się najbardziej, ponieważ miałam całą bluzkę rozdartą. Niestety ciuchy były tylko damskie...- Pomyślała dziewczyna
- Co to jest i skąd masz taki kluczyk ?! Wiem jak powinien wyglądać klucz do tego zamka.
- To pokój w którym jakiś czas będziesz mieszkać. Jemu bym go nie dał, ale ty za dobre sprawowanie i za to, że jesteś posłuszna dostałaś... Jeśli nie chcesz może wrócić tamten. Chcesz?!
- Nie. Dziękuję. A klucz? Co z nim?
- Mam go od przyjaciela, biedak był już bardzo stary. Dał mi go 1000 lat temu. Trochę magii nie zaszkodzi nikomu.Dzięki temu cudeńku możesz otworzyć każde drzwi i nawet najgorsze pomieszczenie można zamienić w to co chcesz. - opowiedział wampir i zademonstrował z innymi celami.
-Kim był twój znajomy. Czy to czarodziej, czy może to człowiek?
- To ''Kitsune''. Nazywał się Piekielny Shinichi.
Kitsune*(lis. pl)
- Zniknął...- powiedziała dziewczyna. Była zadowolona bo nie lubiła towarzystwa Klausa.
Do puki Damon śpi przebiorę się. - pomyślała
Kidy już to zrobiła ułożyła chłopaka na dywanie bo nie chciała zabrudzić pościeli.
Wiedziała, że Klaus nie wyczaruje jej drugiej.
Ok. godz. 01 była już tak zmęczona. W końcu nie spała od 3 dni. Położyła się spać i zasnęła jak niemowlę, nie zwracając uwagi na niebezpieszństwo jakie ją otacza...
***
-Bonnie nie śpisz - powiedziała Caroline
- Nie, nie mogę zasnąć. Stefan knuje spisek, choć wątpię, że coś wypali... Damon poszedł szukać Eleny i możliwe, że jest z nią i ją obroni. Choć trochę. To było nieodpowiedzialne, ale Damon coś przy najmniej robi, a my zamiast go wspierać i pomóc mu szukać jej chcemy zasnąć!- powiedziała czarownica.
- Chodź pomożemy Stefano.- za proponowała Car.- Choć tyle zrobimy.
- Martwię się o nią.- zaszlochała Bonnie
- A kto nie?!
Rano
***
- Elena nic ci nie jest?!- Powiedział Damon budzący się na podłodze.
- Damon, nie ruszaj się jesteś słaby.
- Gdzie jesteśmy? boli mnie głowa.
- Tam gdzie wcześniej. To długa historia. Musisz się umyć i ubrać. Krwawiłeś. Tam jest łazienka, mała, ale da się rade lepiej tu niż w hotelu.
- To w jakich ty hotelach byłaś. Czarne ściany nie stać go na jakieś bardziej kolorowe?!
- Ciesz się, że w ogóle jest jakiś kolor...
... ... ...
- Klaus, Klaus, Klaus - Krzyczała dziewczyna.
- Czego chcesz?!
- Włożyłbyś ten kluczyk i wyczarował ubrania dla Damona tamte są brudne...
- Przykro mi, ale wykożystałaś limit, wczoraj.Możesz jednak pożyczyć mu swoje...
- Ok. Dobijmy Targu. Zrobię coś dla Ciebie, a ty dasz mu ubrania.
- Co ty gadasz?!- Zapytała Car. i ciągnęła- Klaus, a co on by tu robił? Zresztą Elena już nie jest mu potrzebna...
- Chodź do auta, trzeba powiadomić Stefana. On będzie wiedzieć co zrobić... - oznajmiła czarownica.
- Boje się o Elenę, Damon będzie krzyczał. Wiesz jak mu na niej zależy... Będzie zły, zresztą Stefan też. Obaj ją kochają... Musi być fajnie, dwóch facetów się do niej klei, i to dwóch przystojnych braci... Elena ma tak dobrze, a nie umie tego docenić. Z drugiej strony kiedyś też miała fajnie i także nie doceniała tego... Co oni wszyscy w niej widzą, przecież najpiękniejsza to ona nie jest?!- mówiła zazdrosna Caroline.
- Dziewczyno daj spokój! Elenę porwał Klaus, chłopaki będą wściekli bo miałyśmy się nią opiekować! Nie pamiętasz co miało się stać z Katarin, a co stało się z jej rodziną... Klaus nie jest głupi i nie da się wykołować jeszcze raz. Zrozum to mogą być nasze ostatnie dni, a ty gadasz o takich głupotach...- pouczyła ją Bonnie. W drodze do domu przyjaciół wydarzyło się coś co pokrzyżowało i spowolniło dziewczyną plan.
Niewiadomo gdzie Klaus zabrał Elenę, a jeszcze głupia opona się przebiła!
- Spoko później wrócimy po nie pójdziemy z buta.
- A co z moim Mercedesem? Nie zostawimy go na środku drogi ?!- zastanawiała się Bonnie. Caroline w błyskawicznym tępie podniosła ogromnie ciężki samochód koleżanki i przeniosła go na drugi koniec jezdni.Następnie przemkła do przyjaciółki, podniosła ją i pobiegła trzymając dziewczynę na rękach jakby to był bobas. Zanim się obejrzały były już w domu i patrzyli na 2 wampirów.
- Hej! Co tu robicie- przywitał je Stefano
- Serio?! To cię właśnie dziwi. Co tu robią, a nie czemu blondyna trzyma wiedźmę?- zakpił Damon.- A gdzie Elena. Czemu nie przyszła z wami?
- No właśnie, oto chodzi...- urwała Bonnie.
***
Gdzie ja jestem? Co się dzieje? - takie pytania krążyły po głowie Eleny
Muszę wstać, poszukać Bonnie i...
O. M. G. co jest... Ta krew...- Dziewczyna znajdowała się w więzieniu. W krypcie albo piwnicy pod domem Klausa. Jednak Elena czuła się jak w klatce, jak w małej ciasnej klatce. Była zmęczona i cała ubrudzona we własnej lub czyjejś krwi. Dawno nie jadła. Miała ochotę na trochę ''AB+'', ale na Klausa nie mogła liczyć. To normalne, że taki potwór nie dałby krwi swojemu umierającemu rodzeństwu, a co dopiero dziewczynie, która wielokrotnie chciała go zabić.
Teraz to on się jej pozbędzie, na zawsze. Elenę przeszywał strach. Bała się otworzyć oczy i zobaczyć chaos, który panował wkoło niej.
- Jak tam Elena? Jak bardzo źle się czujesz i boisz?- Drwił Klaus.- Nie zastanawiasz się jak to się stało, że jest tu tyle krwi? hmm...
- Nie nawidze cię...- wymamrotała, ocierając zakrwawioną ręką, łzy cieknące po skaleczonych policzkach.
- Oj wiem... Wiesz... Mam pytanko, czy twój żołądek boli cię niezmiernie i czujesz zabijający cie głud?- kiwnęła głową.
- Można to tak ująć.
- Kazałem ci zabić jakąś tam nic nieznaczącą osobę. Miałaś ją rozpruć, ale nie mogłaś napić się choć kropli... Reszta wzięła się z tąd, że długo nie chciałaś wykonać polecenia. Jesteś mało podatna wpływy. Muszę cię wytrenować, z Katarin było łatwiej...
- Kto to był? Kto był tą osobą, którą zabiłam? - zadała pytanie z kolejną burzą łez w oczach niebieskich jak klejnot ''LAPIS LAZULI''
- Niemartw się to nikt z twoich bliskich.Na razie -od powiedział bez żadnych uczuć w głosie.
- Jeżeli myślisz, że jestem głupia i nie wiem, że jak już mnie zabijesz, czego tak bardzo pragniesz, to następną rzeczą jaką zrobisz to zabicie moich przyjaciół oraz reszty mojej rodziny, którym wpołowie ty zabiłeś hmm...?!- Resztkami sił podniosła się i krzyknęła na Wampira.- Wiem iż ich w końcu wytłuczesz do ostatniego, no może oszczędzisz jedynie Caroline...- Klaus aż kipiał ze złości nie mając na kim wyładować złości rzucił Eleną o ścianę krypty znajdującą się pod jego wielką willą. - dziewczyna jednak podniosła się zawzięcie i ciągnęła.
- Myślisz, że nie zauważyłam jak na nią patrzysz?! Mówiłeś, że nic nie czujesz, ale masz pod twoją twardą i zimną skorupą serce.- i znowu oberwała 2x mocniej...
- Nie mów do mnie teraz jestem twoim panem i masz odzywać się z szacunkiem!- krzyczał.
-Tak jest- od powiedziała. Wolała nie ryzykować chciała przed śmiercią porzegnać się z przyjaciółmi i uzasadnić swój wybór.
***
- Jak mogłyście do tego dopuścić. Wiedziałem, mówiłem Stefan nie dopilnują jej. Idę jej szukać.- Awanturował się Damon, który kipiał złością.
- I gdzie zamierzasz szukać?! Usiądźmy i skupmy się może wyjechała do Jeremiego?- Uspokajał Stefan.
- Co ?! Zwariowałeś Idę jej szukać, nie zamierzam czekać i zastanawiać się nad czymś co niema sensu. Elenę porwał Klaus i nie wiadomo czy siedzi z nią w swoim głupim domu czynie wywiózł jej gdzieś!
- Jeśli jest u Klausa to co mu zrobisz?! Jesteś dla niego jak miś z plusz nie zadraśniesz go nawet.- kłócił się Stefan. - On jej nie zabije. Nie teraz, będzie chciał dobić targu.
- Ty tak myślisz. On może ją torturować. Ja... Nie zamierzam ryzykować. Myślałem, że coś do niej czujesz i potrafisz ją obronić, ale widzę, że tylko ja ją Kocham! Dla Eleny jestem gotów zrobić wszystko.Nawet zabić tego dupka. Nie wiem jeszcze jak, ale uwolnię ją i zobaczy kto jest jej wart braciszku, a w tedy możesz pakować walizki.-powiedział i znikną...
Drrryń... Rozbił się odgłos po wielkim, pustym domu Klausa.
- Damon nie interesuje mnie z jak pilną rzeczą przychodzisz do mnie i nękasz mój spokój, ale wiedz, że mam zły humor...- rzekł Klaus otwierając drzwi Salwatorowi, który jakby się teleportował.
Damon nie mógł się powstrzymać i uderzył dość mocno pierwotnego
-Oddawaj Elenę świrze albo nie ręczę za siebie.- Groził wampir.
- Nie boje się ciebie ani nikogo...
- Wampiry są słabe, ale nie ja nie widziałeś jeszcze zakochanego wampira w akcji- Krzykną i uderzył Nikolusa jeszcze 4x tak mocno jak jeszcze nigdy nikogo nie uderzył. i wybiegł do lochów, jakby był w tym domu 1000 razy, a w rzeczywistości był jakieś 2x. Zrobił to jednak z taką szybkością, że z pewnością nikt by nie zauważył.
Dzięki za 190 wejść może do końca tygodnia będzie 200 ?! A to filmik Najlepszy fragment T.V.D.
Odcinek 19, 3 sezonu ... Kto oglądał to ma szczęście. Ja się wzruszyłam. 3 sezony czekałam...
Sorry, że się nie odzywałam. Obiecuję, że jutro dodam kolejny rozdział. Miałam mało czasu żeby usiąść do kompa, a co dopiero pisać. Moja wena się zatrzymała i nie mam pomysłów. Jak ktoś ma coś do dorzucenia piszcie w komentarzach albo na moją Pocztę ( pusiaczek2154@onet.eu). Z góry dzięki!
- Co? Co zrobiłaś??- Krzyknęli. - Nie wiem jak to się mogło stać. Poczułam krew i...- urwała i zapłakała. - Gdzie dziewczyny, miały cię pilnować?!- Powiedział wkurzony Damon. - Ja nie wiem... Zamknijcie mnie gdzieś, wysuszcie. Ja chce umrzeć. Zabiłam małe dziecko.- zaszlochała z opuszczoną głową w dół. - Elena nie gadaj głupot to twoje pierwsze morderstwo nawet Najlepszemu wampirowi się zdarzyło kiedyś kogoś zabić. Wiesz ile twój Stefan zabił ludzi... Wow tego było dużo. Nie martw się. - pocieszał Damon na swój dziwny sposób.
- Zatarłaś ślad nikt cię nie widział??- spytał cicho Stefano. - Zniknęłam stamtąd jak zobaczyłam co się stało. Ta krew była wszędzie. Nawet się nie zdarzyłam dobrze napić, ale jak wbiegłam byłam w ciemnym korytarzu.- powiedziała - W czym?- zadał pytanie jeden z braci. - Ciemny korytarz to miejsce bandy tych'' uczniowskich wyrzutków''. Tam przebywają osoby, które zbłądziły i nie chcą się nawrócić. - od powiedział Stefano. - Kiedyś ktoś już kogoś zabił. Prze dawkowali... - opowiadała dziewczyna. - Więc może kogoś z tamtych wezmą za winnego? W tym momencie wpadły dziewczyny. - Elena co się stało?- zarządzały koleżanki. - Nie męczcie jej słyszałem, że ta dziewczynka żyje, straciła trochę krwi, ale już jutro może wyjdzie. - Powiedział wchodząc do salonu Matt. - Matt. - Krzyknęła Elena - Jak się czujesz ? - Na pewno już lepiej, a co u ciebie krwiopijco? - Spytał ocierając jej zakrwawioną brodę chusteczką.
Wieczorem
17.06.2010r.
Drogi Pamiętniku
Dzisiejszy dzień był strasznie zakręcony. Prawie zabiłam małą Emilii.
Strasznie się czuje. Emilii przepraszam Cię. Nie mogę chodzić do szkoły.
Czekamy do końca roku, a wtedy wyjedziemy. Ja, Stefano i Damon.
Mam nadzieję, że reszta moich przyjaciół też dołączy. Gorzej z tymi pięknymi pokojami, które
zostawimy. Za tydzień jadę odwiedzić Jeremiego. Nudzę się w domu.
Dziewczyny będą mnie teraz ciągle pilnowały. Damon sądzi, że Klaus niedługo się odezwie.
Nie sądzę. Jestem wykończona, i strasznie zmęczona. Wszystkiego mi się odechciało. Najchętniej
bym się sama przebiła kołkiem i to takim drewnianym.
Muszę słuchać głosu serca, ale co jeśli serce już nie bije?!
Pa PA
Elena zeszła na duł pomyślała, że dziewczyny wróciły. Przed zejściem wzięła tylko swój telefon bez, którego się nie rozstawała. Zgłodniała, pomyślała, że Caroline też coś zje. Pomyliła się bardzo.
-Witaj Eleno.
- Klaus?!...
- Ostatnim razem jak tu byłem nic nie zauważyłem, ale z czasem kiedy cię obserwowałem ... Jak cudnie reagowałaś na tą małą Emilii ze skaleczoną nóżką. Wampir pomyślałem. -powiedział Klaus
- Ty potworze... Jak ty możesz, o mało jej nie zabiłam.
- Wiem, a ty wiesz co stało się z Katrin i jej rodziną... Ale pomyślałem, że Elena Gilbert nie pozwoli skrzywdzić swojej rodziny, więc ''Dobroduszny Klaus'' pomyślał, że wystarczysz mi tylko ty... A teraz pójdziesz ze mną. Pytanie czy po dobroci czy siłą cię z stąd wyniosę...
- Ty podły, wredny, samolubny wampirze. Czemu wszystko musisz zepsuć? hmm? Bez tego nie możesz zasnąć?
- Ulżyłaś sobie? Idziesz czy nie.?. -Ja..Nie skrzywdzisz ich? Prawda- Spytała dziewczyna, a on przytakną - Chodź...
Następnego dnia
-Elena... Elena... Możemy wejść
-Wchodź Bonnie, a nie się pytasz...
Wchodząc do pokoju spostrzegły, że nikogo w nim nie ma.
- Bynajmniej nikogo w nim nie ma. Znaczy ja nikogo nie widz.
- Caroline dzwoń do chłopaków. - rozkazała Bonnie.
Serdeczne dzięki za odwiedzanie bloga. Bardzo się ciesze za te 133 wejścia. Przez okres wakacji dodaje jak najwięcej rozdziałów, ponieważ później mogę nie mieć tyle czasu. W tym tygodniu dodam jeszcze kilka rozdziałów. Mam nadzieję, że się spodobają. Na koniec chce podziękować mojej przyjaciółce Madzi, bo bez niej nie miałabym bloga, o którym zawsze marzyłam. Serdeczne dzięki...
Minął już tydzień od mojej przemiany. Damon miał rację, krew, która kiedyś mnie obrzydzała teraz na jej widok chce się żyć. Wypiłam ok. 5l. Stefano chciałby żebym piła tak jak on zwierzęcą ale w związku z niebezpieczeństwem z jakim potykam się na co dzień, muszę mieć więcej siły, a poza tym bardziej smakuje mi ludzka. Przecież nie zabijam nikogo. Damon mówi, że dobrze postępuje, ale wszyscy wiemy jaki jest Damon Salvatore... Kocham ich wszystkich,ale te wampirze zasady doprowadzają mnie do szału. Stefano mówi jedno, a Damon i Caroline drugie. mam w głowie straszny mętlik.
Dosyć smucenia się... Idę do szkoły poraz pierwszy od tygodnia. Bonnie od kąd się wprowadziła jest moją i Caroline nową mamą. Opiekuje się mną i nią żebyśmy nie zwariowali.
Muszę kończyć bo ''MaMa'' woła.
Pa. Pa
Elena
- Elena bo się spóźnimy, a dziś ma przyjść nowy nauczyciel od historii, może kto wie będzie młody i przystojny. - Stwierdziła Bonnie.
- Nie sądzę żeby zastąpił Alarika. - od powiedziała blondyna.
- Ja też, ale może i lepiej, że go nie ma. On był zły, to co zrobiła z nim matka Klausa...- powiedziała schodząca Elena, ubrana w ciuchy kupione przez Caroline i dodała z triumfalnym uśmiechem - Idziemy?
-Jasne- krzyknęły chórem.
W szkole
- Tęskniłam za swoją szafką, za ludźmi, za tym starym, wstrętnym korytarzem- opowiadała nowo narodzona.
- Drrrrrrrryńńńńń - zadzwonił dzwonek na lekcje historii.
- A za tym jakoś nie tęskniłam- zaśmiała się wampirzyca.
Idąc do klasy Elena gwałtownie się zatrzymała i zaczęła się patrzyć nieobecnym wzrokiem.
Gapiła się na małą dziewczynkę o imieniu Emilie. Była małą uroczą rudą osóbką z grubymi dwoma warkoczykami. Ubrana była w słodziutkie ogrodniczki i bluzeczkę w paseczki. Na nżkach widniały czerwone lakierki z kokardką. Sęk w tym, że po białym kolanku ciekła z drobnej dziurki krew. To poruszyło Eleną. Caroline była odporna, umiała się pohamować. Dziewczyny próbowały odciągnąć koleżankę żeby nie zrobiła krzywdy dziecku. Wampirzyca nie ciwiczyła pohamowania przed widokiem pachnącej, świerzej krwi taka krew miała naj więcej mocy. Wiadomo, że wampiry są złe, ale na pewno nieliczni zabijali tak słodkie istotki jak dzieci. Elena musiała panować nad sobą choć było to bardzo ciężkie. Po długiej chwili odciągnęła się. Wiedziała,że to złe i tak nie można.
- I mamy już pierwsze spóźnienia w tym tygodniu -od powiedział nieznany dziewczyną głos.
- Bo ja.. to znaczy my ..- tłumaczyła się Bonnie.
- No więc porucz uwagi do dziennika, na sirodku klasy powiecie nam co było ważniejszego od przyjścia na lekcje i przywitania z nowym nauczycielem? hymn.. Natomiast po lekcji zostaniecie i napiszecie 3 str. w zeszycie '' nie spóźnię się więcej''. Bo ja rozumiem można się spóźnić 5 minut, no ale nie 20.05 min.
Elena podeszła do na uczy ciele i chcąc uniknąć kary na, którą nie zasłużyły z koleżankami wyszeptała patrząc mu głęboko w oczy
- Przepraszamy panie profesorze. To się nie podwórzy. A teraz może zapomnijmy o wszystkim i pooglądajmy film. - Zachipnotyzowała nauczyciela Elena i usiadła do swojej ławki.
- Ponieważ Elena wytłumaczyła mi sprawę odpuszczę wam dziś, ale ostatni raz, usiąćcie do ławek, a teraz pooglądamy film.
- Bez komentarza Elena. - powiedziała Bonnie.
Po dzwonku kończącym lekcje dziewczyny planowały iść odebrać Matta ze szpitala, a Elenę miały odprowadzić do chłopaków. Plany się niestety zmieniły...
- Elena chodź mamy cię odprowadzić do Stefano. - powiedziała jedna z przyjaciółek.
- Dam sobie radę idźcie po Matta. Pójdę do ich domu tak jak poszłam którejś nocy. Od 2 lat chodzę tam i daje sobie radę teraz też dam - zaprzeczyła dziewczyna
- Na pewno? Skoro tak mówisz co się może stać?- od powiedziała blondynka.
- To do zo ;) - krzyknęły.
Elena nagle się rozpłynęła tyle, że nie poszła do domu Salvatore.
- Emilie, Emilie?
- Tak? ktoś mnie wołał- powiedziała dziewczynka z rozdrapano nóżkom.
- Emilie jestem Elena widziałam co ci się stało, lepiej się czujesz?
- Tak. Już dobrze, ale nie mogę rozmawiać z nieznajomymi tatuś mi zabronił. Skończył lekcje więc zaraz jadę do domku. Pa Pa Elena ;)
- Nie pa pa. Nie pozwoliłam ci odejść - Krzyknęła dziewczyna i powiedziała dziecku patrząc się w oczy- Zapomnij...
***
- Słyszałaś to Bonnie ?- Spytała zaniepokojona Caroline.
- Co? Słysze co
Nagle rozniósł się po szkole i po boisku przeraźliwy dziecięcy głos. Długo brzmiał i nieoczekiwanie ucichł i więcej nic nie było słychać.
- Elena. - krzyknęły dziewczyny...
***
- Dostałem SMS od Bonnie, że na historii Elena zachipnotyzowała nauczyciela żeby nie dostać kary. Trzeba bedzie z nią pogadać. Nie byłoby problemów gdybyś nie wciskał w nią tyle tej krwi. Odbija jej. - Powiedział Stefano.
-Żeby jej odbiło musiała by być tobą. Poza tym tragizujesz. Braciszku zluzuj spodnie. Dziewczyna sobie radzi lepiej niż ty za czasów '' Rozpruwacza'' Yup tak dobrze słyszałeś ''Rozpruwacz''. Hahaha...-drwił z młodszego brata.
- Uważaj bo zaraz '' Rozpruwacz''wruci i cię rozwalę Damon tylko po polowaniu! - odszczekał Stefano.
- Nie przeraża cię fakt że te małe zwierzaki spikną się przeciwko tobie?'' Mister Rozpruwaczu''
-Idę bo się jeszcze wkurzysz...
Damon wychodząc z domu spotkał Elenę. Zaniemówił.
- Co Damon zapomniałeś wziąć swojego ego? - spytał brata młodszy mając gowę w książce.