- Nie wiem jak to się mogło stać. Poczułam krew i...- urwała i zapłakała.
- Gdzie dziewczyny, miały cię pilnować?!- Powiedział wkurzony Damon.
- Ja nie wiem... Zamknijcie mnie gdzieś, wysuszcie. Ja chce umrzeć. Zabiłam małe dziecko.- zaszlochała z opuszczoną głową w dół.
- Elena nie gadaj głupot to twoje pierwsze morderstwo nawet Najlepszemu wampirowi się zdarzyło kiedyś kogoś zabić. Wiesz ile twój Stefan zabił ludzi... Wow tego było dużo. Nie martw się. - pocieszał Damon na swój dziwny sposób.
- Zatarłaś ślad nikt cię nie widział??- spytał cicho Stefano.
- Zniknęłam stamtąd jak zobaczyłam co się stało. Ta krew była wszędzie. Nawet się nie zdarzyłam dobrze napić, ale jak wbiegłam byłam w ciemnym korytarzu.- powiedziała
- W czym?- zadał pytanie jeden z braci.
- Ciemny korytarz to miejsce bandy tych'' uczniowskich wyrzutków''. Tam przebywają osoby, które zbłądziły i nie chcą się nawrócić. - od powiedział Stefano.
- Kiedyś ktoś już kogoś zabił. Prze dawkowali... - opowiadała dziewczyna.
- Więc może kogoś z tamtych wezmą za winnego?
W tym momencie wpadły dziewczyny.
- Elena co się stało?- zarządzały koleżanki.
- Nie męczcie jej słyszałem, że ta dziewczynka żyje, straciła trochę krwi, ale już jutro może wyjdzie. - Powiedział wchodząc do salonu Matt.
- Matt. - Krzyknęła Elena - Jak się czujesz ?
- Na pewno już lepiej, a co u ciebie krwiopijco? - Spytał ocierając jej zakrwawioną brodę chusteczką.
Wieczorem
17.06.2010r.
Drogi Pamiętniku
Dzisiejszy dzień był strasznie zakręcony. Prawie zabiłam małą Emilii.
Strasznie się czuje. Emilii przepraszam Cię. Nie mogę chodzić do szkoły.
Czekamy do końca roku, a wtedy wyjedziemy. Ja, Stefano i Damon.
Mam nadzieję, że reszta moich przyjaciół też dołączy. Gorzej z tymi pięknymi pokojami, które
zostawimy. Za tydzień jadę odwiedzić Jeremiego. Nudzę się w domu.
Dziewczyny będą mnie teraz ciągle pilnowały. Damon sądzi, że Klaus niedługo się odezwie.
Nie sądzę. Jestem wykończona, i strasznie zmęczona. Wszystkiego mi się odechciało. Najchętniej
bym się sama przebiła kołkiem i to takim drewnianym.
Muszę słuchać głosu serca, ale co jeśli serce już nie bije?!
Pa PA
-Witaj Eleno.
- Klaus?!...
- Ostatnim razem jak tu byłem nic nie zauważyłem, ale z czasem kiedy cię obserwowałem ... Jak cudnie reagowałaś na tą małą Emilii ze skaleczoną nóżką. Wampir pomyślałem. -powiedział Klaus
- Ty potworze... Jak ty możesz, o mało jej nie zabiłam.
- Wiem, a ty wiesz co stało się z Katrin i jej rodziną... Ale pomyślałem, że Elena Gilbert nie pozwoli skrzywdzić swojej rodziny, więc ''Dobroduszny Klaus'' pomyślał, że wystarczysz mi tylko ty... A teraz pójdziesz ze mną. Pytanie czy po dobroci czy siłą cię z stąd wyniosę...
- Ty podły, wredny, samolubny wampirze. Czemu wszystko musisz zepsuć? hmm? Bez tego nie możesz zasnąć?
-Ja..Nie skrzywdzisz ich? Prawda- Spytała dziewczyna, a on przytakną
- Chodź...
Następnego dnia
-Elena... Elena... Możemy wejść
-Wchodź Bonnie, a nie się pytasz...
Wchodząc do pokoju spostrzegły, że nikogo w nim nie ma.
- Bynajmniej nikogo w nim nie ma. Znaczy ja nikogo nie widz.
- Caroline dzwoń do chłopaków. - rozkazała Bonnie.
- Jak myślisz co się dzieje. -spytała Caroline.
- Klaus!


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz