10. 06. 2010r.
Drogi Pamiętniku
Przepraszam, że się długo się nie odzywałam, ale niestety leżałam w szpitalu. To długa historia. Na szczęście chłopaki zapomnieli o walce o mnie i współpracują. Damon nie daje za wygraną. powiedziałam mu przed moją '' śmiercią'', że wybieram Stefano bo to jego pierwszego poznałam. To prawda, ale on zachowuje się jakbym się myliła. Nie pamiętam żebym go znała przed Stefano. Mniejsza z tym. Czuję się o wiele lepiej. Caroline i chłopaki zabiorą mnie niedługo na polowanie. Bonnie najpierw musi wyczarować mi talizman. Pójdę do szkoły, chcę mieć z głowy ostatni rok nauki. Musze dokonać wyboru, czy chce pić ludzką czy zwierzęcą krew. Wspomniałam już, że dziewczyny się wprowadzają do mnie żeby być blisko mnie. Tak naprawdę po to żeby mnie pilnować. Muszę kończyć przyszedł ktoś. Pewnie Damon z jedzeniem. Pa, później się odezwę.!. ;***
Elena bardzo szybko odłożyła notes i zbiegła po schodach zobaczyć kto przyszedł. Wiedziała, że nie mógł być to Damon bo zaraz powiedział by coś w stylu ,, Wróciłem skarbie" żeby rozzłościć dziewczynę. Ku jej zdziwieniu to niebył nikt z jej grona ''żyjących przyjaciół''
- Taylor? A co ty tu...- Urwała bardzo zdziwiona wampirzyca.
- Elena jak się czujesz?- powiedział kolega
- Przecież ty nie żyjesz!- krzyknęła - Klausa nie ma, Ciebie też nie ma- zaczęła wrzeszczeć
Nagle weszła Bonnie i Caroline niosące bagaże i ubrania kupione dla Eleny.
- Taylor? - wypowiedziła blondynka i podbiegła do chłopaka, rzucając torby.
- Ty żyjesz! Czemu nie przyszedłeś? - zapytała barbie
- Caroline odejdź, to nie Taylor tylko Klaus!- Powiedziała Bonnie.
W tym momencie wszedł Damon
- Cześć kotku wróciłem... Co to ma być? To jakiś żart? Taylor?- Zapytał Salvatore.
- To nie jest Taylor tylko Klaus! - krzyknęła Bonnie.
- Co ty gadasz? - spytała Elena
- Bo to ja zrobiłam.- oznajmiła czarodziejka
- No to teraz się popisałaś wiedźmo... Czekamy, no wytłumacz nam co zrobiłaś!
- Zniknął. Lepiej, Bonnie powiesz o co chodzi?- zapytała Elena ze spokojem w głosie.
- Ja... już mówię.- opowiedziała.
Godzinę później
-Więc chcesz nam powiedzieć, że zabiłaś Taylora żeby uratować nam wszystkim życie?- spytała Caroline.
- Tak, przykro mi, ale nie miałam wyjścia.- opowiedziała przyjaciółka.
- Czemu jego? Czemu nie mógł to być np. Damon? przecież Taylor nikogo nie zabił, a Damon ciągle kogoś morduje albo traktuje ludzi jak zabawki. - za protestowała blondynka.
- Myślałam nad tym, ale
Nie mam pewności czy to Klaus zapoczątkował ród Salvatore
Ty masz kochającom rodzinę, a Elena ma tylko Jeremiego i nas. Wszyscy wiemy,że była bliżej z Damonem niż z Tayler'em i gdybym miała zabrać jej jeszcze jego, zostałaby prawie z niczym.
Damon nie był w mieście w tedy tylko poza nim z Alarikiem i nie miałam do niego dostępu
- Dzięki Bonnie. I niezły plan. A ty Caroline współczuje ci z powodu wilkołaka i wypchaj się barbie.
- powiedział Wampir.
- Nie prowokuj mnie Damon. - Ostrzegła blondyna.
- '' nie prowokuj mnie Damon'' Bla, bla, bla...- odgryzał się Salvatore.
- Dobra Damon powiedz Stefanowi o co chodzi, a teraz Good bay.- wyprosiła go z domu Elena i trzasnęła drzwiami.
Pięć minut później
- Ogarnęłam bałagan, który zrobił Damon. Może napijecie się drinka, a później obejżymy ubrania i rozpakujecie się.
- Dobra, ja się napiję - skomentowała czarodziejka
- Ta ja też się napiję, po co mam opłakiwać mojego chłopaka, który został zabity dla potrzeby innych -zaszlochała Caroline.
-Ale przecierz on żyje jest tak jak kiedyś z Alarickiem. Kiedy tylko odyskam ciało Klausa to tayler wruci obiecuję- przyrzekla Bonnie i poszła razem z koleżanką po dirinki.
Tego samego dnia
Drogi pamiętniku
Dzisiejszy dzienń był zakręcony. Tą osobą, która wcześniej przyszła nie był Damon tylko Klaus w ciele Taylor'a dziewczyny się wprowadziły Caroline do pokoju moich rodziców, a Bonnie do pokoju Jenny. Jutro będzimy dekorować je będziemy chciały. Ale będzie zabawa. Za tydzień wracam do szkoły nie było mnie dwa tygodnie. dziewczyny poszły spać, ale mi narazie się nie chce. Może pójdę do Stefano i Damona? Sprawdze czy Damon przekazał wiadomość. Tak, to dobry pomysł. Pa Pa
Elena



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz